Chciałem coś powiedzieć o twoim intelekcie i coś o nas w egzotycznym dialekcie. O miłości w każdym pięknym aspekcie, a wychodzi mi o dupie w efekcie... [1] Co by mogła myśleć taka dupa jak ty? No twoja przynajmniej myśli, a inne?
Co?
Taka niemyśląca dupa zasługuje
na swoją nazwę z powodu wyglądu i bardzo prostego zachowania. Najczęściej to
tleniona blondynka, z dużymi...oczami, tipsami (mogą być też na własnej płytce
przedłużane metodą żelową z doklejonymi takimi kropeczkami z plastiku-bo ona
też jest z plastiku i wiecie..pasują jak ulał-i te kropeczki przykleja się na
lakier i on trzyma bardzo długo). No i ta blondynka (może być też brunetka, to
chyba nie jest kwestia włosów, ale stereotyp jest właśnie taki, a nauczyłam się
na studiach, że właśnie dzięki stereotypom postrzegamy świat) ma jeszcze na
sobie dużo złota, jeansy (dżinsy) typu boyfiend (kobiety wiedzą jakie to, a
mężczyzn i tak to nie interesuje), bluzkę z dekoltem, a raczej dekolt z bluzką,
no jakieś tam obcasiki i pustkę w głowie. Ogólnie jest to dziewczyna bardzo
seksi, dopóki nie otworzy ust. Znaczy dopóki czegoś nie powie. Może nie
powinnam przybliżać opisu kogoś takiego, bo któraś z dziewczyn poczuje się
urażona, ale nie chcę później wysłuchiwać, że krytykuję TYLKO mężczyzn. No więc
właśnie takim byle czym może zadowolić się przeciętny mężczyzna w fazie
kryzysu. I to jest nawet spoko, bo jeżeli nikogo tym nie krzywdzi, a
dziewczynie się podoba...
Co
jeśli się nie podoba?
No właśnie. Co jeśli kobieta
nie jest byle czym? Nie leci na kasę, na pozycję, w ogóle nie interesuje jej
układ z facetem, który mógłby być jej ojcem? Taka dziewczyna-jak to się mówi w
środowisku młodzieżowym-ma bułę. Jeżeli nie pozwoli na to, by facet bezczelnie
wgapiał się w jej dekolt, patrzył na jej tyłek, zapraszał ją na kawę-zostanie
surowo ukarana. Może się to skończyć zwykłym poniżeniem, potraktowaniem jak
szmatę, albo czymś gorszym-zwłaszcza jeśli zacznie się skarżyć. Może to być
wyrzucenie z pracy, obrobienie za przeproszeniem dupy wśród znajomych, wydaleniem
z uczelni (celowo piszę wydalenie),
pobiciem, gwałtem itp. Jest przecież tyle sposobów na ukaranie kobiety, prawda?
Jak
się bronić?
Ja wiem co mówią wszyscy. Że
niby najważniejsza jest sprawiedliwość? Że trzeba walczyć o swoje? Że nie można
być kobietą lekkich obyczajów (bo za dużo wulgaryzmów jest w tym tekście, żeby
napisać kolejny, aczkolwiek dobitny). Szczerze wam powiem, że nie można zrobić
nic. Jak się poskarżysz na nauczyciela, nie mając żadnych dowodów, to i tak
wyjdziesz na idiotkę, bo nikt cię nie poprze-uczniowie ze strachu, a reszta, bo
nie chce skandalu. Jak się poskarżysz na szefa, to sytuacja będzie wyglądała
podobnie, z tym, że grozi ci jeszcze wyrzucenie z pracy i perspektywa bycia na
zasiłku, bo już szef się postara, byś nigdzie zatrudnienia nie znalazła. Jeśli
się poskarżysz na znajomego, to reszta towarzystwa zrobi z ciebie łatwą
prowokatorkę, która specjalnie chodzi w krótkich spódniczkach i wydekoltowanych
bluzkach. Jak żyć, panie prezydencie? Może chodzić w habicie?
Smak
Wcale nie miałam w planach
ruszać takiej kobyły, jakim jest temat wykorzystywania kobiet. Nie można tego w
żaden sposób udowodnić, zresztą gapienie się nie jest karalne...Ogólnie jest to
tabu, a jakakolwiek próba podjęcia tematu najczęściej kończy się fiaskiem.
Często kobiety nie są bez winy. Ostatnio widziałam na uczelni dziewczynę, która
omawiała jakąś prezentację, mając na sobie ,,bluzeczkę” robioną na szydełku, a
pod spodem stanik. Mogę wam dokładnie opisać jego wygląd. Moim zdaniem
uczelnia, szkoła, biuro, ogólnie miejsce w którym pracujesz to strefa publiczna
i powinien obowiązywać w miarę oficjalny strój. Nie, nie chodzi o białą bluzkę
i czarną spódnicę (ostatni raz takie coś miałam na sobie w podstawówce i to
wczesnej), ale jakieś mega dekolty, czy szorty zostawcie na imprezę, albo inne
wyjścia po pracy, ok? I to nie jest kwestia prowokacji. Moim zdaniem nawet
jeśli chodziłybyśmy nagie po mieście, żaden facet nie powinien nas ruszyć.
Chodzi raczej o kwestię smaku czy coś w tym stylu. Bo ja będąc u lekarza (w
dodatku dentysty) nie mam ochoty oglądać czerwonych stringów pani doktor, choćby
były w cholerę fajne.
Jak
suka nie da, to pies nie weźmie
Dawno temu usłyszałam takie
powiedzonko od mojej cioci (kierowane było chyba w stronę niewiernej sąsiadki).
Tak czy siak nie słyszałam czegoś równie idiotycznego. To tak jakby powiedzieć,
że dziecko ,,jest produkowane” tylko przez kobietę, bo to ona się może na nie
zgodzić lub nie. Bzdura. To zawsze powinna być wspólna decyzja. Zauważyliście,
jaki wydźwięk ma słowo suka a jaki pies?
Pies, piesek, pieseczek-takie małe słodkie, kudłate do przytulania. Suka,
to zawsze suka...Dlaczego na kobiecie spoczywa taka odpowiedzialność? To jej
zachowanie może do czegoś sprowokować, to ona musi się ciągle pilnować. Pies
tylko może wziąć lub nie-w zależności od tego, czy dostanie pozwolenie.
Co
by tu jeszcze...?
Trudno mi ułożyć jakieś
sensowne zakończenie tego tekstu. Kasowałam już trzy razy i doszłam do wniosku,
że powiem to krótko i dobitnie. Postrzeganie kobiety tylko przez pryzmat jej
cielesności, ocenianie jej na podstawie cycków, tyłka czy brzucha jest po
prostu chamskie. Jest to niejawne wyrządzanie jej krzywdy i psucie wizerunku
faceta na stanowisku. My-kobiety XXI wieku-potrafimy samodzielnie myśleć,
wywiązujemy się z powierzonych nam zadań. Nasza inteligencja nie wypływa z
dekoltu, a z mózgu, który wbrew pozorom mamy. Potrafimy się bronić i udowadniać
swoje racje. Potrafimy też piekielnie mocno gryźć po kostkach.
[1]
DonGuralEsko
chciał napisać piosenkę o miłości i pewnie to mu się udało. Melodia jest pod
nóżkę, a słowa zapadają w pamięć. Joł! Tylko czy taka dupa jak ty chce być
nazywana dupą? Czy chcesz, by twój facet patrzył na ciebie tylko przez jej
pryzmat? DonGuralEsko pisze to z ironią (powiedzcie, że tak!) i obnaża bolesną
prawdę o facetach. Ale to tylko na marginesie przecież.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz