piątek, 10 lipca 2015

3. Suka ogrodnika

Biegają takie po szkołach, biurach, deptakach. Łaszą się do każdego-zwłaszcza przystojnego, bogatego, bystrego, niedostępnego. Takiego, za którym trzeba się uganiać. Takiego, który będzie zgrywał trudnego do zdobycia. Takiego wyjątkowego, absolutnie jedynego w swoim rodzaju. Ważne jest, by stanowił dla nich wyzwanie. Takie egzemplarze rozchodzą się jak świeże bułeczki-dopiero co wyciągnięte z pieca w Biedronce. Jeszcze ciepłe.

Byłam dzisiaj w szkole. Usiadłam przy oknie, jak zawsze rano, gdy jestem zaspana i mam ochotę przekimać jeszcze chwilę. Zauważyłam dziewczynę. Na oko 18 lat. Nie brzydka. Blondyneczka, ubrana w jeansy, które opinały jej zgrabne nogi i zgrabny tyłek. Cała była zgrabna i uśmiechnięta. Jednak w jej uśmiechu było widać tą ,,sukowatość” która bije od tych, co to liczą na chwilę przygody. Wiecie co mam na myśli? Widzicie taką, nie znacie jej a wiecie, że jej nie polubicie. Nie dlatego, że jest ładna (ok, może to też jest istotne), ale dlatego, że ma w oczach te niepokojące kurwiki, które przerażają, bo nie wiecie, co zrobi za chwilę i do czyjego tyłka się przyczepi.
Sekundę po tej myśli widzę faceta. Brunet, dobrze zbudowany, wygląda na inteligentnego. Dzikie spojrzenie. Wiecie-taki w moim typie, ale do niego nie podejdę, bo dziś jest ten dzień, gdy wyglądam jak kupka nieszczęścia. Usiadł na ławce, wyjął telefon i grzebie. Nic nadzwyczajnego. Teraz wszyscy przeglądają w telefonach internety, instagramy, i inne pierdołki na i. Wyjął słuchawki, pewnie chciał posłuchać muzyki, a tu nagle rozlega się rechot i piskliwy głosik: ,,-Michaś, cześć! Co u ciebie? Idziesz na lekcje?” Co pomyślałam? ,,-Nie, kuźwa czekam w kolejce po chleb. Lubię świeży, rańszy. Zaraz będę robił tosty z serem i je na ciebie wyrzygam…” Powiecie, że jestem złośliwa? Tak! Jestem, ale takie głupie pytania z rana sprawiają, że mam ochotę na szczerość. No nic. Chłopak odpowiedział, że siedzi, że czeka na matmę, że ma dość, bo rano i już trzeba liczyć. Na co ona, że: ,,O jejjjjuu (trzepot rzęs), Michasiu, ty mój biedaku. Oj, oj, oj…A ja mam polski, poczytam wiersze i będę myślała o tobie…” Rozmowa się nie kleiła, chłopak był wyraźnie zmieszany, ale laska dalej swoje, że on biedny, że musi się uczyć, zamiast z nią do parku, do lasu czy gdzieś tam… Później podeszła do mnie koleżanka i moje radary napotkały na zakłócenia. Zapytałam, czy kojarzy tych dwoje. Na co ona, że owszem, że byli razem, a teraz są osobno, ale tylko jakby, bo ona ciągle się do niego klei jak Super Glue do palców (kiedyś przykleiłam sobie palce Super Glue i dlatego wiem, że cholerstwo trzyma). Niby przegląda jego konta na różnych portalach społecznościowych (zgadnijcie jakich), zagaduje na przerwach. Ogólnie nie daje mu żyć. Nadmienię tylko, że panienka ma już chłopaka, takiego ,,Na całe życie-Forever love!”, obsypuje go miłością na portalach (wiecie jakich) i wysyła wirtualne buziaczki, żeby wszyscy widzieli. Moim zdaniem miłość na pokaz-według niej do końca życia, ale niech będzie… Ciągnie dwie sroki za ogon i nie wie, którą puścić, żeby jej na głowę nie narobiła-skubana!  

Z życia wzięte


Znam koleżankę, która ma koleżankę i ona wie, że to się dzieje! Serio. Bywa tak, że kobiety szukają sobie egzemplarzy zastępczych. Dla nich każdy facet to nowe trofeum, które ustawiają sobie w gablotce razem z porcelanowymi słonikami z trąbą uniesioną na szczęście. Tylko czy faktycznie mają szczęście? Zdobywają nowych mężczyzn, bo chcą zabłyszczeć w towarzystwie. Przecież miały tylu facetów-wiedzą z czym to się je. Tworzą hierarchię w grupie potencjalnych rywalek-ja jestem najważniejsza, bo mam dobytek miłosny. Oni mieli szczęście, bo ja ich wybrałam-a ja jestem cudowna i wyjątkowa, dlatego ich rzuciłam. Skończyłam to pierwsza, bo mogłam. Jestem suką ogrodnika i dobrze mi z tym. Sama nie wezmę i nikomu nie dam. Bo mogę!

Czy to jest przyjaźń, czy to jest… bzykanie?

Psychologowie twierdzą, że przyjaźń dwojga ludzi po rozstaniu nie jest możliwa. Zawsze któraś ze stron będzie oczekiwała czegoś więcej. Jej emocje nie pozwolą na to, by zapomnieć o przeszłości, a uczucia i wspomnienia nie znikną nagle, by ustąpić miejsca zwykłej znajomości. Najtrudniej jest w przypadku pierwszego prawdziwego zakochania. To ono sprawia, że tracimy grunt pod nogami i nie potrafimy zapomnieć o tej osobie. Idealizujemy ją. W skrajnych przypadkach porównujemy pierwszą miłość do obecnej, tworząc listę podobieństw i różnic, ale to temat na inny dzień.

A ty ilu miałaś facetów?


Byłaś, jesteś lub będziesz suką ogrodnika. Nie przyznasz się? Ja też tego pewnie nie zrobię, bo my kobiety mamy w zwyczaju udawać idealne, niedostępne, cudowne i wyjątkowe. Nie oceniam cię, bo wiem, że sama taka jestem. Ale facet nie jest maskotką, czasami chce pożyć i pójść dalej niż na długość smyczy. Jeśli założysz mu obrożę, kaganiec i wsadzisz GPS’a do tyłka, to bądź pewna, że zwieje. Wcześniej czy później. 



Tekst powstał przy współpracy z K.K. Dziękuję za pomoc! :)

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny tekst, czy komuś się to podoba czy nie - życiowy i taka jest prawda.
    Dziękuję za wizytę u mnie ;* Dodaję do kręgów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj ;)
    Wpadnij do mnie, zostaw adres przy okazji, bo pewnie zaraz zapomnę zapisać, jak zacznę komentować.
    Tak widzę teraz piszesz całkiem z innej beczki i przy pomocy.
    Dla mnie coś takiego jest przede wszystkim bardzo oryginalne i wyróżnia na blogach.
    Dla mnie też nie ma przyjaźni po zwiazku. Zawsze oczkujemy niemożliwego.

    OdpowiedzUsuń