Biegają
takie po szkołach, biurach, deptakach. Łaszą się do każdego-zwłaszcza
przystojnego, bogatego, bystrego, niedostępnego. Takiego, za którym trzeba się
uganiać. Takiego, który będzie zgrywał trudnego do zdobycia. Takiego wyjątkowego,
absolutnie jedynego w swoim rodzaju. Ważne jest, by stanowił dla nich wyzwanie.
Takie egzemplarze rozchodzą się jak świeże bułeczki-dopiero co wyciągnięte z
pieca w Biedronce. Jeszcze ciepłe.
Byłam dzisiaj w szkole.
Usiadłam przy oknie, jak zawsze rano, gdy jestem zaspana i mam ochotę przekimać
jeszcze chwilę. Zauważyłam dziewczynę. Na oko 18 lat. Nie brzydka.
Blondyneczka, ubrana w jeansy, które opinały jej zgrabne nogi i zgrabny tyłek.
Cała była zgrabna i uśmiechnięta. Jednak w jej uśmiechu było widać tą
,,sukowatość” która bije od tych, co to liczą na chwilę przygody. Wiecie co mam
na myśli? Widzicie taką, nie znacie jej a wiecie, że jej nie polubicie. Nie
dlatego, że jest ładna (ok, może to też jest istotne), ale dlatego, że ma w
oczach te niepokojące kurwiki, które przerażają, bo nie wiecie, co zrobi za
chwilę i do czyjego tyłka się przyczepi.
Sekundę po tej myśli
widzę faceta. Brunet, dobrze zbudowany, wygląda na inteligentnego. Dzikie
spojrzenie. Wiecie-taki w moim typie, ale do niego nie podejdę, bo dziś jest
ten dzień, gdy wyglądam jak kupka nieszczęścia. Usiadł na ławce, wyjął telefon
i grzebie. Nic nadzwyczajnego. Teraz wszyscy przeglądają w telefonach internety,
instagramy, i inne pierdołki na i. Wyjął słuchawki, pewnie chciał posłuchać
muzyki, a tu nagle rozlega się rechot i piskliwy głosik: ,,-Michaś, cześć! Co u
ciebie? Idziesz na lekcje?” Co pomyślałam? ,,-Nie, kuźwa czekam w kolejce po
chleb. Lubię świeży, rańszy. Zaraz będę robił tosty z serem i je na ciebie
wyrzygam…” Powiecie, że jestem złośliwa? Tak! Jestem, ale takie głupie pytania
z rana sprawiają, że mam ochotę na szczerość. No nic. Chłopak odpowiedział, że
siedzi, że czeka na matmę, że ma dość, bo rano i już trzeba liczyć. Na co ona,
że: ,,O jejjjjuu (trzepot rzęs), Michasiu, ty mój biedaku. Oj, oj, oj…A ja mam
polski, poczytam wiersze i będę myślała o tobie…” Rozmowa się nie kleiła,
chłopak był wyraźnie zmieszany, ale laska dalej swoje, że on biedny, że musi
się uczyć, zamiast z nią do parku, do lasu czy gdzieś tam… Później podeszła do
mnie koleżanka i moje radary napotkały na zakłócenia. Zapytałam, czy kojarzy
tych dwoje. Na co ona, że owszem, że byli razem, a teraz są osobno, ale tylko
jakby, bo ona ciągle się do niego klei jak Super Glue do palców (kiedyś
przykleiłam sobie palce Super Glue i dlatego wiem, że cholerstwo trzyma). Niby
przegląda jego konta na różnych portalach społecznościowych (zgadnijcie
jakich), zagaduje na przerwach. Ogólnie nie daje mu żyć. Nadmienię tylko, że
panienka ma już chłopaka, takiego ,,Na całe życie-Forever love!”, obsypuje go
miłością na portalach (wiecie jakich) i wysyła wirtualne buziaczki, żeby
wszyscy widzieli. Moim zdaniem miłość na pokaz-według niej do końca życia, ale
niech będzie… Ciągnie dwie sroki za ogon i nie wie, którą puścić, żeby jej na
głowę nie narobiła-skubana!
Z życia wzięte
Znam koleżankę, która
ma koleżankę i ona wie, że to się dzieje! Serio. Bywa tak, że kobiety szukają
sobie egzemplarzy zastępczych. Dla nich każdy facet to nowe trofeum, które
ustawiają sobie w gablotce razem z porcelanowymi słonikami z trąbą uniesioną na
szczęście. Tylko czy faktycznie mają szczęście? Zdobywają nowych mężczyzn, bo
chcą zabłyszczeć w towarzystwie. Przecież miały tylu facetów-wiedzą z czym to
się je. Tworzą hierarchię w grupie potencjalnych rywalek-ja jestem
najważniejsza, bo mam dobytek miłosny. Oni mieli szczęście, bo ja ich
wybrałam-a ja jestem cudowna i wyjątkowa, dlatego ich rzuciłam. Skończyłam to
pierwsza, bo mogłam. Jestem suką ogrodnika i dobrze mi z tym. Sama nie wezmę i
nikomu nie dam. Bo mogę!
Czy
to jest przyjaźń, czy to jest… bzykanie?
Psychologowie twierdzą,
że przyjaźń dwojga ludzi po rozstaniu nie jest możliwa. Zawsze któraś ze stron
będzie oczekiwała czegoś więcej. Jej emocje nie pozwolą na to, by zapomnieć o
przeszłości, a uczucia i wspomnienia nie znikną nagle, by ustąpić miejsca
zwykłej znajomości. Najtrudniej jest w przypadku pierwszego prawdziwego
zakochania. To ono sprawia, że tracimy grunt pod nogami i nie potrafimy
zapomnieć o tej osobie. Idealizujemy ją. W skrajnych przypadkach porównujemy
pierwszą miłość do obecnej, tworząc listę podobieństw i różnic, ale to temat na
inny dzień.
A
ty ilu miałaś facetów?
Byłaś, jesteś lub
będziesz suką ogrodnika. Nie przyznasz się? Ja też tego pewnie nie zrobię, bo
my kobiety mamy w zwyczaju udawać idealne, niedostępne, cudowne i wyjątkowe. Nie
oceniam cię, bo wiem, że sama taka jestem. Ale facet nie jest maskotką, czasami
chce pożyć i pójść dalej niż na długość smyczy. Jeśli założysz mu obrożę, kaganiec
i wsadzisz GPS’a do tyłka, to bądź pewna, że zwieje. Wcześniej czy później.
Tekst powstał przy współpracy z K.K. Dziękuję za pomoc! :)



Bardzo fajny tekst, czy komuś się to podoba czy nie - życiowy i taka jest prawda.
OdpowiedzUsuńDziękuję za wizytę u mnie ;* Dodaję do kręgów.
Witaj ;)
OdpowiedzUsuńWpadnij do mnie, zostaw adres przy okazji, bo pewnie zaraz zapomnę zapisać, jak zacznę komentować.
Tak widzę teraz piszesz całkiem z innej beczki i przy pomocy.
Dla mnie coś takiego jest przede wszystkim bardzo oryginalne i wyróżnia na blogach.
Dla mnie też nie ma przyjaźni po zwiazku. Zawsze oczkujemy niemożliwego.