_______________________________________________________________
''Kiedy po raz
pierwszy ktoś zacznie rozdeptywać ci palce, myślisz, że to nieprawda, a
potem przychodzi zdziwienie, że człowiek może coś takiego zrobić z
drugim człowiekiem. Ale nie bardzo masz czas to przemyśleć, bo właśnie
oddają ci mocz na twarz i ty znowu myślisz, że to nieprawda, że przecież
ten człowiek rozkraczony nad tobą ma takie samo serce, nerki i ten sam
wstyd.''
Marek Hłasko, ''Sowa, córka piekarza''
Właśnie powyższy cytat zainspirował mnie
do napisania tego tekstu. Przed chwilą. Kilka minut temu odwiedziła
mnie długo wyczekiwana Wena. Fajnie, że wpadłaś! Cześć!
,,Pieski małe dwa, chciały przejść przez
rzeczkę, nie wiedziały jak, znalazły kładeczkę, kładka była zła..."
wkurzyły się pieski dwa, nanananaa...Zawsze sobie to śpiewam, gdy ktoś
mnie wkurza. Znaczy w myślach sobie nucę, bo na głos to nie. Zaraz, że
męczę jakiegoś kota, że mam dać spokój. To daję. Spokój. Tylko jak
pieski małe dwa mają się nie wkurzać, gdy ktoś ciągle stawia przed nimi
złą kładeczkę, albo ją zabiera i one lądują w wodzie po pas? Znaczy po
łapki?
Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Nie wiem,
dlaczego ktoś szuka kontaktu, po czym uznaje, że go nie chce, albo
traktuje ludzi jak szmaty (szmaty w sensie szmatki, a nie szmaty w
sensie...wiecie). No więc dlaczego traktujesz w taki sposób innych?
Mówię w pierwszej osobie, bo chyba większości zdarza się zrobić coś
takiego. Olać. Cienkim strumyczkiem. Sikiem prostym-jak to się mówi w
szerszym gronie.
Bo to jest tak: jeśli czegoś od kogoś
chcesz, to wiesz, że zagadasz, zapytasz jak żona, dzieci, mąż, teściowa,
jak zdrowie, jak trzymają się włosy i cholera, co jadłeś na śniadanie.
Serio o to zapytasz i nawet będziesz udawał zainteresowane. Nagle ważne
okażą się sytuacje z przeszłości, ulubione seriale i pogoda w
Kilimandżaro. Wszystko po to, by coś uzyskać, albo by przez chwilę zabić
nudę. Co jest później? Nico. Nic. Cisza, bo w tym momencie masz w dupie
daną osobę, bo dzisiaj nie interesuje Cię fabuła najnowszych komedii
romantycznych. Szczerze mówiąc dzisiaj nic Cię nie interesuje, bo
rozmawiasz z kimś innym i wypytujesz o zupełnie inne Kilimandżaro-ciasto
np. (jest takie? Bo ja nie w temacie jak zwykle, jeśli chodzi o
gotowanie). Ostatecznie znowu dopada Cię nuda, bo nie ma tematów, bo
Kilimandżaro poznane, to o czym gadać? Lepiej nie gadać. Olać.
Jesteś osobą moczopędną. Musisz ciągle
sikać. Najlepiej na innych. Olewać, odpuszczać, mieć gdzieś ich potrzeby
i to, co się z nimi dzieje w danym momencie. Masz to w głębokiej i
szczerze mówiąc-jest Ci z tym dobrze, bo niczego nikomu nigdy i nigdzie
nie obiecywałeś. Rozdepczesz komuś palce, ale co z tego, skoro ma drugą
rękę, prawda? Se wyprostuje, pomaluje paznokcie, pójdzie dalej, a
najdalej za miesiąc...temat Kilimandżaro będzie znowu aktualny, bo znowu
aktualna w Twoim życiu będzie nuda i pełen pęcherz.
Boję
się tylko jednego. Boję się, że jednak masz uczucia. Że wcale nie
jesteś pusty jak worek po ziemniakach. Boję się, że źle Cię oceniam. Co
wtedy? Cholera, ucierpi na tym moja reputacja i wyjdzie na to, że jestem
ignorantką. Jak z Tobą jest? Może boisz się pokazać prawdziwej twarzy?
Może wolisz grać chłopca z przepełnionym pęcherzem, bo gdy przestaniesz o
tym myśleć, to ktoś wykorzysta Twoją słabość?
Wiesz, że cały mój dzisiejszy dzień
krąży wokół moczu? Nawet felieton. Coś okropnego. Kumpel Freud
powiedziałby, że moja podświadomość wariuje i trzeba to rozładować.
Sikanie jest w porządku-serio. Oczyszcza organizm, emocje, krew,
umysł-wszystko. A zapalenie pęcherza jest wtedy, gdy sikasz za dużo i
gdy przy oddawaniu moczu odczuwasz ból. Jeśli jeszcze czujesz ból przy
obsikiwaniu innych, to jestem o Ciebie zupełnie spokojna-zapalenie
pęcherza mija po kilku dniach. Jeśli zaś sikasz na innych bez
bólu...Cóż...Złe nawyki to najgorsze gówno, jakie możesz sobie
wyobrazić. To pożywka. Dla każdej zołzy. Zostawiam Cię z tą myślą. Wiem,
że przeczytasz. Wiem, że zrozumiesz. I wiem, że jutro już nie będziesz
pamiętał, bo trzeba będzie pogadać o Kilimandżaro.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz